nowy świat

Zapadł zmierzch. Za oknem obcy nieznany świat. Mimo to spróbuję poszukać mojej Pani. Przecież często wychodziła z domu, żeby przynieść mi różne smakołyki. Uwielbiałam mieloną wołowinę, wątróbki, saszetki z kurczakiem i marchewką, chrupiący suchy pokarm, różne kuleczki na piękną sierść i zdrowe zęby… Głód przezwyciężył strach. Dobrze, że mieszkamy na parterze, więc uda mi się pokonać tę wysokość. Wylądowałam w zaspie śnieżnej. Szybko przebiegłam przez chodnik i ukryłam się pod zaparkowanym samochodem. Ostatni mieszkańcy i ich psy wracają ze spaceru. Zatrzaskują drzwi do budynku. Powoli cichnie ruch uliczny. Noc. Zimno. Nie ma mojej Pani. Jestem sama.

No Comments Yet.

Leave a reply