o Misiu

Nasi opiekunowie są dzisiaj bardzo smutni. Okazało się, że ich ukochany kotek – Miś przegrał z rakiem. Miał chłoniaka. Leczyli go przez dwa miesiące, mimo to zwierzak bardzo się męczył, nie oddychał, dusił się i trzeba było podjąć dramatyczną decyzję. Weterynarz nie mógł dla niego już nic zrobić oprócz skrócenia cierpienia. Teraz Brodacz, Blondyna i ich córka bardzo przeżywają stratę pupila. Wspominają dzień, kiedy Miś 16 lat temu pojawił się w ich domu. Był wtedy chłodny jesienny ranek. Dziewczynka biegła do szkoły i przed wejściem do liceum zobaczyła kilkoro uczniów przyglądających się małemu szaremu kociakowi. Żałowali zmarzniętego nieszczęśnika, ale nikt nie chciał wziąć go na ręce, ponieważ miał grzybicę skóry, wyglądał odpychająco. Brudne, wyliniałe, głodne niebożątko spojrzało prosząco w oczy Mai, niemo wołając o ratunek. Ta, nie wahając się nawet przez chwilę, owinęła kotka szalem i pobiegła do weterynarza. Diagnoza grzybicy się potwierdziła, poza tym był zdrowy. Miał około dwóch miesięcy. Po zaaplikowaniu leków przyniosła go do domu. Rodziców postawiła przed faktem dokonanym, więc nie mogli jej zabronić szlachetnego aktu miłosierdzia, jakim było uratowanie życia zwierzęciu. Nawet suczka – Czika otoczyła troskliwą opieką nowego domownika. Zanim maleństwo wyleczyło się z grzybicy, zdążyło zarazić całą rodzinę. Takie były początki ich wielkiej, wzajemnej dozgonnej miłości. Miś rósł jak na drożdżach, wyzdrowiał, wypiękniał i zawojował całą rodzinę łącznie z psem. Przyznał sobie status osobnika alfa. On decydował na czyich kolanach raczy się położyć, a spacerując po stole w trakcie posiłku, zręcznie wybierał łapką co lepsze kąski. Nie szczędził też domownikom „ przykrych słów”, gdy zostawiali go samego na dłuższy czas. Miał swoją dumę i godność. Obrażał się na cały świat, jeśli ludzie postępowali wbrew jego woli. Mimo to, a może właśnie dlatego, przez całe swoje życie otoczony był troskliwością i najgorętszym uczuciem, jakie można żywić do zwierzęcia

No Comments Yet.

Leave a reply