Dzisiaj Pani Karmicielka nie przyszła. Może zachorowała. Pada deszcz ze śniegiem. Siedzę zmarznięta w altanie, do której weszłam przez wybite okno. Tak trudno przyzwyczaić się do samotności. Moja Pani zawsze mnie przytulała, głaskała, razem siedziałyśmy na fotelu przy ciepłym kaloryferze. Byłam kochana i bezpieczna. Nie potrafię już żyć na wolności. Nie jestem taka zaradna jak inne koty, które tutaj się urodziły. Boję się zwierząt, jestem przyzwyczajona do ludzi, do dobrych wrażliwych ludzi.
