Wyjrzało słońce – cały dzień wygrzewałam się w jego promieniach. Wraz z ciepłem pojawili się działkowcy. Palą śmieci, porządkują, kopią grządki i hałasują. Czy nadal będę bezpieczna? Na szczęście Pani Karmicielka przychodzi codziennie. Dzisiaj dostałam wątróbkę, ale tylko kawałeczek – inne koty były szybsze i bardziej agresywne. Próbowałam zwrócić na siebie uwagę, ocierając się o nogi naszej opiekunki. Miałam nadzieję, że zabierze mnie stąd do domu, ale nic z tego, zostałam tylko pogłaskana. Dobre i to – pewno nie ma miejsca dla mnie albo ma innego kotka. Gdyby każda rodzina w tym mieście przygarnęła chociaż jedno stworzenie, to problem bezdomności kotów i psów by nie istniał. Jesteśmy przecież najwierniejszymi przyjaciółmi, potrafimy się odwdzięczyć, z nami w domu jest weselej, pełnimy funkcję terapeutyczną, dbamy o dobry nastrój mieszkańców, zmuszamy do uśmiechu. Mówią, że zastępujemy antydepresanty, które stały się powszechne w XXI wieku, gdyż pozwalają przetrwać wszelkie niepowodzenia życiowe. Ludzie! Przytulcie do serca psa albo kota!
