następna ucieczka

Stało się to, czego się obawiałam. Pojawił się właściciel ogródka, na którym się zadomowiłam. Przycupnęłam cichutko na brzegu ławki z nikłą nadzieją, że będzie zadowolony z mojego widoku. Przecież jestem łagodna, miła i ładna – mam czarne błyszczące futerko i duże zielone oczy. Moja Pani zawsze mi powtarzała, że nie ma piękniejszego kotka na świecie. Po chwili pojawił się duży rudy pies. Właściciel tylko na to czekał i poszczuł go na mnie. Uciekałam co sił w nogach i gdyby nie żywopłot, który udało mi się przeskoczyć, bestia rozdarłaby mnie na strzępy. Przeskoczyłam jeszcze kilka ogrodzeń, chciałam się znaleźć jak najdalej od okrutnego człowieka i jego głupiego psa.

No Comments Yet.

Leave a reply