pacyfistka

Dzisiaj nocowałam na tarasie altanki w dużym kartonowym pudle. Obudził mnie głośny świergot. Ostrożnie wyjrzałam z ukrycia i moim oczom ukazał się zabawny widok. Przy budce lęgowej kłóciły się dwa ptaszki. Miały nastroszone piórka i wojownicze postawy. Jeden z nich próbował dostać się do środka, a drugi dzielnie bronił swojego gniazda. Robiły dużo hałasu i atakowały się wzajemnie, skacząc na cienkich gałązkach jabłoni. Po pewnym czasie intruz skapitulował i odfrunął. Podziwiałam odwagę i determinację małego ptaszka, który – jak się później okazało – bronił swojej partnerki wysiadującej jajka wewnątrz budki. Ułożyłam się na tarasie, próbując ogrzać futerko w porannych promieniach słońca i nadal obserwowałam, co się dzieje w konarach drzewa. Mały bohater też mnie spostrzegł i zaczął skakać po trawie, aby odwrócić moją uwagę od gniazda. Zrozumiałam, że poczuł się znów zagrożony. Nie wiedział jednak o mojej pacyfistycznej postawie wobec wszystkich zwierząt. Nie uznaję przemocy, okrucieństwa i agresji. Nie potrafiłabym zamordować z zimną krwią jakiejkolwiek istoty. Wolałabym umrzeć z głodu niż komuś odebrać życie. Ostatecznie mogę zostać wegetarianką, przecież od dłuższego czasu jem kaszę, którą przynosi nam Pani Karmicielka. Nie chcąc denerwować dzielnego ptaszka, opuściłam altankę w poszukiwaniu kolejnego noclegu.

No Comments Yet.

Leave a reply