Nadal mieszkam w kontenerze ze śmieciami. Żywię się resztkami z pańskiego stołu, niezbyt apetyczne, ale nie mam wyboru. Legowisko wymościłam sobie ze swetrów, szmat i podartej poduszki. Czuję się opuszczona i zagubiona. W mojej głowie kłębią się ciągle te same pytania: jak to się stało, że skończyłam tutaj samotna? Czy kiedykolwiek odnajdę swoją Panią i ciepły dom? Straciłam wiarę we własne siły. Złe przeczucia wiszą nade mną jak czarna chmura. Jestem przerażona i bezbronna. Mam wrażenie, że utknęłam w jakimś surrealistycznym koszmarze sennym.