tylko w snach

Powoli dochodzę do siebie po ostatnich tragicznych przeżyciach. Nie potrafię cieszyć się z coraz cieplejszych promieni słonecznych, kolorowych kwiatów i zielonych drzew. Na szczęście bujne krzewy i żywopłoty chronią mnie przed wzrokiem ludzi, którzy coraz częściej urządzają pikniki na swoich działkach, włączają radia na cały regulator, nie licząc się z innymi, jedzą, piją, krzyczą – hałasem starają się zagłuszyć swoją nikczemność i niedoskonałość. W dzień nie opuszczam mojego tymczasowego azylu, a nocą zjadam resztki kaszy, którą nadal przynosi Pani Karmicielka. Tylko w snach, przenoszę się do dawnego szczęśliwego życia pełnego miłości i poczucia bezpieczeństwa.

No Comments Yet.

Leave a reply