zdrowie

 

 

Dzisiaj była akcja odrobaczania. Wszystkie koty dostały tabletki. Blondyna bardzo dba o swoich podopiecznych, szczotkuje im futerka, przytula i nosi na rękach. Szczególnie Łatek jest łasy na pieszczoty. Lubi też z nią spacerować po całej alejce. Dowiedziałam się z rozmów między właścicielami działki, dlaczego te koty są takie łagodne i spokojne. Otóż wszystkie są wykastrowane i wysterylizowane. Na szczęście są jeszcze mądrzy ludzie, którzy dbają o ograniczenie populacji tych biednych stworzeń. Nie dopuszczają do nieograniczonego rozmnażania, aby nie cierpiały z powodu głodu, chorób i braku schronienia. W Świnoujściu jeden z weterynarzy – z którym UM podpisał umowę dotyczącą bezpłatnych kastracji bezdomnych zwierząt – dokonuje zabiegu sterylizacji metodą haczykową. Dzięki temu zwierzęta nie są rozpruwane wzdłuż całego brzucha, tylko mają niewielkie trzycentymetrowe nacięcie i szwy samorozpuszczalne. Szybko więc dochodzą do zdrowia, a zabieg trwa kilkanaście minut. Zastanawiam się, dlaczego inni lekarze weterynarii nie korzystają z tej prostej, szybkiej i stosunkowo mało inwazyjnej metody. Czyżby nie uczyli ich tego na studiach, czy są nieczuli na ból, który zadają zwierzętom rozcinając im całe brzuszki?

No Comments Yet.

Leave a reply